30 grudnia 2014

Gimbusowy Sylwester

Znów ten durny Sylwester!  Znów ta paranoja Nowego Roku: wspólne czekanie do dwunastej, rytualne odpalanie petard, otwieranie szampana w środku nocy i udawana radość z jakiejś nic nie znaczącej daty. Do tego jeszcze życzenia noworoczne, plany i wymyślanie marzeń, które by się miały spełnić w nadchodzącym roku. Myślenie magiczne, zaklinanie rzeczywistości, czysta głupota. Bawiłem się w w to rok temu i przed dwoma laty. Musiałem, bo Marylka to lubi. Właściwie słowo "lubi" nie opisuje dobrze jej stanu ducha. Ona tym żyje. W tę jedną chwilę szczerze wierzy, że wypowiadając w myśli swe tajne marzenie i zapijając tę myśl szampanem w pierwszej sekundzie pierwszego dnia roku może pomóc spełnieniu się tego marzenia.  Ech, w co ona tylko nie wierzy? Prawda, są też dobre strony tego rytuału. Dwa lata temu oboje pomyśleliśmy ponoć o skonsumowaniu naszego rozkwitającego dopiero uczucia i wkrótce, w czasie ferii zimowych, pod nieobecność rodziców i siostry Marylki w jej mieszkaniu, udało nam się to życzenie skutecznie zrealizować. Ale ileż można?! Tym razem mówię: Stop, koniec, basta! 
czytaj dalej